27.01.2013 | http://onet.pl/wiadomosci

Tomasz Poręba: decyzja Niemiec zaskoczyła Tuska

- Polska ma wielu sojuszników w Unii Europejskiej. Taki sojusz budował ś.p. prezydent Lech Kaczyński. Niestety, rząd Donalda Tuska porzucił ten pomysł - mówi w rozmowie z Onetem Tomasz Poręba. Eurodeputowany PiS uspokaja, że nawet gdyby Wielka Brytania opuściła UE, to Polska nadal może skutecznie walczyć o swoje interesy na unijnym forum.

David Cameron ogłosił wczoraj, że brytyjskie władze zorganizują referendum dotyczące ewentualnego wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Tomasz Poręba ocenia, że gdyby nawet Wielka Brytania opuściła Unię, do czego, jego zdaniem nie dojdzie, to Polska mogłaby liczyć na inne państwa Unii takie jak Węgry, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria i państwa bałtyckie.

- Taki sojusz budował ś.p. prezydent Lech Kaczyński. Niestety, w polityce zagranicznej rządu Donalda Tuska nie tylko kierunek ten zarzucono, w dodatku relacje Polski z niektórymi z tych państw - np. Litwą - znacząco się pogorszyły - zauważa euro poseł PiS.

"Niebezpieczna"gra Wielkiej Brytanii. W UE rodzi się nowy sojusz

Poręba podkreślił, że Wielka Brytania to nadal sojusznik Polski na forum UE. W jego opinii Warszawa nie powinna orientować się na Berlin, lecz właśnie na Londyn. - Podam tu przykład poprzedniego szczytu budżetowego - proszę porównać postawę premiera Camerona, mówiącego "zmniejszajmy budżet, ale nie odbierajmy niczego nowym państwom członkowskim" i kanclerz Merkel, która dążyła do cięć za wszelką cenę.

Nawet Donald Tusk był zaskoczony tym, do jakiego stopnia bezskuteczna okazała się polityka zdawania się we wszystkim na Niemcy - zauważa euro poseł PiS. Jego zdaniem, Wielka Brytania nigdy nie zgodzi się na przekazanie części swojej suwerenności Brukseli np. w sprawach gospodarczych, co stanowi istotę ostatnich pomysłów UE dotyczących Paktu Euro Plus czy Paktu fiskalnego.

Wielka Brytania domaga się zmniejszenia unijnego budżetu na lata 2014-2020, przeciwko czemu protestuje Polska i inne państwa z Grupy Przyjaciół Polityki Spójności. Ale, zdaniem Poręby, nie oznacza to kłopotów dla Polski. Jak mówi, Cameron powtarzał, że chce zmniejszenia budżetu, ale nie kosztem nowych państw członkowskich ani nie kosztem polityki spójności, domaga się także cieć w administracji unijnej oraz w planach budowy zbytecznego europejskiego systemu bezpieczeństwa.

W jego ocenie, Brytyjczycy wychodzą "z słusznego założenia", że nie ma sensu wspierać najbogatszych. - Poza tym same kwoty to nie wszystko - dużo bardziej niebezpieczne dla Polski są pomysły zmian w kwestiach technicznych, takich jak np. kwalifikalność podatku VAT. Nie można też zapominać, że podczas ostatnich negocjacji na szczycie Rady Europejskiej to Niemcy najbardziej nalegały na ograniczenia i de facto przerwały negocjacje - dodaje.

W ostatnim czasie brytyjskie media zaczęły sygnalizować, że powoli zaczyna być budowany sojusz brytyjsko-niemiecki, co widać m.in. po zacieśniających się stosunkach gospodarczych obu państw. - Sojusz z jednym krajem nie oznacza automatycznie zerwania współpracy z innym - przypomina Poręba. Jego zdaniem, Wielka Brytania i Niemcy mogą być bliżej siebie w niektórych kwestiach i nie będzie to zagrożeniem dla Polski tak długo, jak długo Polska będzie potrafiła jasno definiować swoje interesy i rozmawiać o nich z naszymi partnerami w UE.

- Niemcy i Wielka Brytania zbliżyły się do siebie w kwestii zmniejszenia unijnego budżetu, ale dopiero analiza ich podejścia pokazuje, że Wielka Brytania nie chce przy tym naruszać interesów Polski oraz innych mniej zamożnych państw UE. Niemcy wydają się dążyć do cięć bez oglądania się na innych - podkreśla euro deputowany PiS.

- Zagrożeniem dla Polski nie jest konfiguracja doraźnych sojuszy czy umów między największymi państwami Unii, ale brak umiejętności wyraźnego zdefiniowania najważniejszych interesów naszego kraju i zdecydowanej ich obrony - dodaje.

A jaki cel przyświecał Cameronowi przy ogłaszaniu gotowości do przeprowadzenia referendum w sprawie ewentualnego wyjścia z Unii Europejskiej? Według Poręby, jest to sposób pokazania Europie, że potrzebuje zmian - i to wcale nie polegających na pogłębianiu integracji politycznej.

- Angela Merkel już oświadczyła, że jest gotowa rozmawiać z brytyjskim premierem. To znaczy, że przyjęta przez niego strategia działa. W polityce niewiele można załatwić jedynie przytakując innym, czego zdaje się nie rozumieć polski rząd - zaznacza.

Powodem zorganizowanie referendum, zdaniem Poręby, jest głęboki kryzys gospodarczy. Europoseł PiS zwraca jednak uwagę, że Wielka Brytania potrzebuje Unii Europejskiej, a Unia Europejska potrzebuje Wielkiej Brytanii.

- David Cameron nie mówi: "mamy dość Unii Europejskiej, dlatego zadecydujemy czy z niej wyjść". Mówi coś przeciwnego: "Unia Europejska musi się zmienić, bo jest w kryzysie, bo jest za daleko od obywateli, bo hasło "więcej Europy" jako jedyny sposób jej naprawy okazało się nieskuteczne" - podkreśla Tomasz Poręba.

- Dlatego proponuje zmiany nie tylko w relacjach UE z jego własnym krajem, ale także inną wizję Europy, rezygnację z kierunków polityki nie przynoszących efektów. Chce je negocjować, a potem - zgodnie z demokratycznymi procedurami - pozwoli efekty tych rozmów zatwierdzić swoim obywatelom w drodze referendum - tłumaczy w rozmowie z Onetem.

Powrót do listy