20.02.2013 | http://www.rp.pl

Szkodliwy dokument

Akceptując pakt fiskalny, Polska przyjmuje na siebie dodatkowe zobowiązania, ale nie otrzymuje żadnych możliwości wpływu na podejmowane decyzje. Dokument wyraźnie różnicuje uczestnictwo 
w debacie państw z walutą euro 
od tych, które jej nie mają.

Od kilku miesięcy w Polsce toczy się dziwna gra wokół paktu fiskalnego. Dokument ten może bardzo negatywnie wpłynąć na rozwój Polski i doprowadzić do utraty suwerenności w procesie podejmowania decyzji w kluczowych dla nas obszarach gospodarki. Rząd Donalda Tuska niezwykle konsekwentnie dąży do ratyfikacji paktu, zastępując debatę publiczną dyskusją o wejściu do strefy euro oraz nowym budżecie Unii Europejskiej. Plan rządu PO-PSL jest taki, aby te wszystkie tematy wrzucić do jednego worka, pomieszać pojęcia i znaczenia, a na końcu powiedzieć, że musimy wejść do strefy euro, bo inaczej czeka nasz kraj katastrofa. Opinia publiczna karmiona jest hasłami, zgodnie z którymi pakt fiskalny stanowi wyraz naszej europejskiej odpowiedzialności i solidarności, i dzięki niemu Polska znajdzie się przy głównym stole unijnej polityki. Warto sprawdzić zatem do czego doprowadzi przyjęcie przez Sejm RP tego podpisanego już przez Donalda Tuska dokumentu.

Pakt fiskalny jest emanacją wcześniej przyjętego przez Polskę Paktu Euro Plus, który zawiera wiele niezwykle niebezpiecznych dla Polski zapisów. W Pakcie Euro Plus państwo polskie zgodziło się na przekazanie na rzecz Unii Europejskiej części suwerennych kompetencji w zakresie polityki finansowej i podatkowej. Dotyczą one między innymi przeglądu uzgodnień w zakresie ustalania wynagrodzeń i mechanizmów indeksacji płac, koordynacji polityki podatkowej, w tym wspólnotowego w przyszłości obliczania jednolitej podstawy opodatkowania osób prawnych prowadzących działalność gospodarczą w UE, a także odpowiedniego dostosowania systemu emerytalnego.

Za absolutnie niezrozumiałą należy uznać argumentację przedstawicieli polskiego rządu, którzy twierdzą, że brak ratyfikacji paktu spowoduje wypchnięcie Polski na peryferie Unii Europejskiej i pozbawi nas wpływu na proces decyzyjny wspólnoty. Warto w tym miejscu przypomnieć, że akceptując pakt fiskalny Polska przyjmuje na siebie dodatkowe zobowiązania, ale nie otrzymuje żadnych możliwości wpływu na podejmowane decyzje. Pakt wyraźnie różnicuje uczestnictwo w debacie państw z walutą euro od tych, które jej nie mają, czyli między innymi Polski. Głównym celem paktu fiskalnego jest zacieśnienie współpracy gospodarczej i ratowanie strefy euro. Polska i kraje nie należące do Eurolandu mogą jedynie „uczestniczyć w dyskusjach" państw strefy euro, mających wyłączne prawo do podejmowania decyzji.

Zadziwia również tryb, w oparciu o który miałby być przyjęty pakt fiskalny, bowiem jest on niezgodny z polską ustawą zasadniczą. Artykuł 90 ust. 1 Konstytucji RP wskazuje, że umowy międzynarodowe, na podstawie których Polska przekazuje część kompetencji dotyczących polityki gospodarczej i budżetowej organom ponadnarodowym, mogą być podpisane przez Prezydenta po zgodzie Sejmu wyrażonej większością dwóch trzecich głosów lub po przeprowadzeniu ogólnokrajowego referendum.

Opisane plany działań odnoszą się przede wszystkim do strefy euro, co może przyspieszyć proces różnicowania integracji europejskiej prowadząc do powstawania „unii dwóch prędkości", tym bardziej że wiele przepisów paktu narusza zasadę lojalnej współpracy państw członkowskich wspólnoty. Tymczasem Donald Tusk, mimo że wielokrotnie przestrzegał przed rozwiązaniami mogącymi podzielić UE, pakt fiskalny podpisał.

Metody walki Unii Europejskiej z kryzysem mogą zatem Polskę dużo kosztować. Zgoda polskiego rządu na przyjęcie paktu fiskalnego to zgoda na wzmacnianie stabilności finansowej strefy euro chociażby poprzez koordynację polityki podatkowej, której efektem może być harmonizacja podatku CIT. W Polsce wynosi on 19 proc., w Niemczech 29, a we Francji 34. Jaki interes będzie miał więc nasz kraj w przyszłości z ujednolicenia tego podatku? Pakt fiskalny to poważny cios w polską suwerenność w obszarze decyzji gospodarczych i społecznych. Jego podpisanie to jedna z wielu strategicznie złych decyzji rządu Donalda Tuska, za które w przyszłości zapłacimy wszyscy.

Tomasz Poręba

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Powrót do listy